MAGICZNA AWERSJA…

11.02.2024

Pewnie nie raz spotkałeś się z określeniem „pozytywne szkolenie psów”, lub „metody pozytywne”. Tylko co to tak naprawdę oznacza?

Najprościej mówiąc: szkolenie pozytywne to takie, które nie opiera się na awersji. Natomiast same metody awersyjne to te, które powodują nieprzyjemne odczucia psychiczne i fizyczne (krzyk, ból, potrząsanie, szarpanie).

Z każdym rokiem mamy dostęp do nowych informacji o zwierzęcej psychice, wiemy jak działa psi umysł, jak reaguje na stres i ból… Jednak nadal awersję stosuje się w rozwiązywaniu problemów behawioralnych i w szkoleniu. Przyjrzyjmy się temu i zastanówmy, czy faktycznie awersja jest tak zła, jak się ją przedstawia?

Podstawy szkolenia

W NAUCE O WZMOCNIENIACH ZACHOWAŃ PSÓW WYRÓŻNIAMY METODY, KTÓRE MOŻNA PODZIELIĆ NA CZTERY GRUPY:
1. Fundujemy psu coś nieprzyjemnego.
2. Uwalniamy psa od czegoś nieprzyjemnego.
3. Podajemy psu przyjemne nagrody.
4. Odbieramy psu przyjemne nagrody.

Metody awersyjne

Jak już wspominałem, metodami awersyjnymi określamy wszystko to, co jest oparte na zadawaniu bólu, korekcie fizycznej, straszeniu, czyli wszystko, co zawiera się w punkcie pierwszym powyżej.
Jeśli chcemy zmniejszyć częstotliwość jakiegoś zachowania, dodajemy nieprzyjemny element. Zachowanie ma ulec zmniejszeniu, ponieważ pies będzie się starał unikać nieprzyjemnych bodźców.

Na negatywnych odczuciach zwierzęcia opierały się metody szkoleniowe, które funkcjonowały przez bardzo wiele lat. Niestety nadal wielu trenerów stosuje takie elementy szkolenia jak korekta, dławiki, kolczatki, obroże elektryczne, haltery (obroże uzdowe) itp. Dlaczego są stosowane? Ponieważ bardzo szybko widać efekt… tyle, że nie jest to efekt trwały. Zwierzę uodparnia się na ból, więc z czasem zachodzi konieczność zwiększania siły bodźca awersyjnego lub szukania innej metody.

Jeśli widać efekty, to może jednak warto czasem stosować awersję?

Trzeba poważnie zastanowić się zanim zaczniemy stosować takie metody, bo mogą one przynieść więcej szkody niż pożytku. Co one dają, i czy faktycznie, na dłuższą metę działają?

Pies (czy jakiekolwiek inne zwierzę) powstrzymuje się od pewnych zachowań, żeby nie otrzymać bodźca awersyjnego (np. impulsu z obroży elektrycznej, wbicia kolców kolczatki, szarpnięcia głowy). Problemem jest to, że zwierzak unika jednego zachowania, ale nie uczy się, jakie zachowanie jest prawidłowe, oczekiwane i co powinien zrobić w zamian.

Przykład:

Pies na spacerze rzuca się na inne psy. Opiekunowie trafiają do trenera, który stosuje metody awersyjne i psiak dostaje kolczatkę, a opiekunowie instruktaż jak jej używać.
Od teraz każde zachowanie agresywne będzie „nagrodzone” szarpnięciem kolczatki. Kolce zaciskające się na szyi powodują ból, więc pies na początku jest zaskoczony tym, co się wydarzyło. Po kilku, kilkunastu powtórzeniach zaczyna kojarzyć, że okazanie zachowania agresywnego do innego psa skutkuje bólem, więc przestaje to robić… O ile oczywiście ból dla tego konkretnego psa jest gorszy od strachu przed obcym psem.

Efekt? Opiekunowie zachwyceni, metoda działa, pies przestał pokazywać zęby, szczekać, rzucać się na inne psy. Problem rozwiązany.
Czy na pewno? Niestety nie jest to tak łatwe. Prawdziwe problemy dopiero się zaczynają…
Metody awersyjne nie uczą psa prawidłowego zachowania. Trener nie szuka źródła problemu i nie zastanawia się: „dlaczego pies zachowuje się agresywnie?” Taki szkoleniowiec wyłącznie uczy psa, żeby nie pokazywał danego zachowania, a przez to tylko maskuje faktyczny problem.

Dlaczego masz problem z psem?

Należy pamiętać, że zwierzęta prezentują zachowania problematyczne nie na złość nam, a np. ze strachu przed bodźcem (obcym psem, dźwiękiem, przedmiotem).
Jeśli zdecydujesz się na szkolenie za pomocą kar i przymusu nie możesz zapominać o stresie, który odczuwa pies – wywołują go też bodźce awersyjne! Nie oszukujmy się: pies, który regularnie otrzymuje strzał z obroży elektrycznej nie jest w stanie w pełni zrelaksować się na spacerze. Z czasem pupil coraz bardziej się frustruje (nie wie co ma robić!), a stres spowodowany blokowaniem emocji narasta. Każdy pies ma też swój próg wytrzymałości i kiedy zostanie on przekroczony nastąpi wybuch – pies wyładuje swoje emocje… na innym psie lub innym najbliższym obiekcie, który znajdzie się w pobliżu zębów (może to być nawet opiekun). Taki właśnie może być efekt kumulowania się stresorów.

Widzimy więc, że metoda awersyjna nie rozwiązała problemu z zachowaniem, a jedynie go zamaskowała. Prędzej czy później problem wraca, albo zwierzę samo szuka innych zachowań, które nie będą skutkowały bólem – te zachowania też nie zawsze nam się podobają i wracamy do punktu wyjścia.
Dla przykładu psy z problemami separacyjnymi, których opiekunowie stosują obroże antyszczekowe uczą się wydawać dźwięki, które nie uruchamiają urządzenia albo… zaczynają w ciszy niszczyć mieszkania. Tym sposobem zamiast psa godzinami wyjącego pod drzwiami, mamy psa godzinami wygryzającego dziurę w tych drzwiach.

Konsekwencje awersyjnych metod szkolenia psa

Niestety nadal wielu opiekunów, trenerów czy niektórzy behawioryści chętnie sięgają po metody awersyjne. Efekty widać prawie od razu, ale jak wyżej wspomniałem, te metody nie rozwiązują faktycznego problemu z zachowaniem. Gdy na przykład podczas szkolenia tylko korygujemy zachowanie, pies uczy się metodą prób i błędów (bólu), co ma zrobić. Ale kiedy tylko zorientuje się, że zamiast kolczatki ma zwykłą obrożę – nie będzie już wykonywał poleceń. W końcu nie ma się czego bać. Można to zaobserwować na wielu psich wybiegach czy w innych miejscach, gdzie psy są puszczane luzem. Pupil zainteresowany kontaktem z innymi psami, bądź eksplorowaniem otoczenia „głuchnie” na wołanie opiekuna. Gdy właściciel w końcu złapie psa, zwierzak jest na ogół skulony i przestraszony. Właściciel odczytuje to tak: mój futrzak zdaje sobie sprawę z tego, że zrobił coś złego (nie wrócił na wołanie). Oczywiście, pies dostaje burę, czasami jest mocniej skarcony. Opiekun jest zły i nieprzyjaźnie nastawiony do podopiecznego.
W takiej sytuacji pies uczy się, że powrót do opiekuna wiąże się ze złymi emocjami i końcem spaceru. W następstwie tego będzie więc jeszcze bardziej odwlekać powrót. Powstaje błędne koło, które się samo napędza…

Co w zamian?

Skoro metody awersyjne nie są wyjściem, to co można zrobić?
Mamy jeszcze metody przyjazne zwierzakom, czyli metody, które nie opierają się na awersji. Oczywiście, nie oznacza to, że zwierzak jest zasypywany samymi smakołykami i nagrodami (choć stosowana jest także dobra karma dla psa i smakołyki). Do nauki i zapamiętywania zwierzę potrzebuje odpowiedniego poziomu stresu. Bez tego nie ma procesu uczenia się, zresztą ludzie działają bardzo podobnie.

Metody pozytywne, zarówno w treningu jak i rozwiązywaniu problemów z zachowaniem (behawioralnych), polegają na nauce właściwego zachowania. Żeby to zrobić, należy zbudować zaufanie do opiekuna (przez zrozumienie) i sprawdzić gdzie leży faktyczny problem, który powoduje nieodpowiednie zachowanie.

Obecnie, zarówno w szkoleniu, jak i przy rozwiązywaniu problemów z zachowaniem, mamy dostęp do wielu metod, które nie są oparte na awersji. Oczywiście wielu trenerów i szkoleniowców będzie bronić swoich metod. Pojawią się głosy, że metody awersyjne nie są złe, że są wskazane, że działaj itd.
Należy wziąć pod uwagę, że obecnie znaczna część psów, to psy domowe, rodzinne. Często pochodzą z adopcji, czyli są zwierzętami o nieznanej przeszłości. Czy fundowanie im tak negatywnych wrażeń jest etyczne? Odpowiedź pozostawiam każdemu z Was.

W moim odczuciu nie ma potrzeby stosowania metod awersyjnych, kiedy dysponujemy innymi, przyjaznymi dla zwierzaków. Podczas konsultacji i przy wprowadzaniu terapii metody pozytywne pozwalają mi na dostosowanie trybu i tempa pracy zarówno do psa jak i opiekuna. Dzięki temu w dłuższej perspektywie jest to o wiele bardziej skuteczna droga.

DOG TALK

0
    0
    Twój koszyk
    Twój koszyk jest pustyWróć do sklepu
      Calculate Shipping